bukbuk

Czytam.

Ogromnie dużo i ogromnie namiętnie.

I szybko. I właściwie bez żadnych ograniczeń co do tematyki, formy, tematyki.

 

I jeszcze gadam. Chyba równie namiętnie.

Słów mi w głowie nigdy nie było brak i dzielę się nimi, czy adresaci tego chcą czy nie ;)

Bella Vita

Pod słońcem Toskanii - Mayes Frances

Nie cierpię Mayes Frances.

Nie znoszę.

 

I cholernie jej zazdroszczę.

 

Też chcę zrujnowany, farmerski domek, z etruskimi zabytkami między drzewami oliwek.

Też chcę pieczołowicie odnawiać rzeczywistość, zgrabnie i urodnie wplatać w nią piękną historię.

Chcę posmakować tej życzliwości, smaków, zapachów Toskanii.

Chcę usiąść na werandzie odnawianego domu i powoli racząc się winem, zachwycać się zanurzonym w spokoju zmierzchem.

 

 

Pragnę dla siebie tej Bella Vita, tak wspaniale i bezpretensjonalnie opisanej w 

Pod słońcem Toskanii. U siebie we Włoszech.

 

Aż mnie skręca z zazdrości.

Nie zmienia to jednak faktu, że sięgnę po tę książkę po raz tysiąćsiedemsetczterdziestyczwarty i zrobi mi to dobrze.

 

" Widzę trzy figowce o nieprawdopodobnych liściach i wyobrażam sobie żółte lilie pod nimi. Tutaj mogę odpoczywać, patrzeć zadziwiona na garbate wzgórza, szosę między cyprysami, modre niebo, duże barokowe obłoki, takie, jak gdyby spoza nich wyglądały cherubiny, dalekie kamienne domy, zdawałoby się wmalowane w porządne (czy

nasze kiedykolwiek im dorównają?) terasy drzew oliwnych i owocowych."